odrobina historii

krystian-ostrowskiStrasznie się cieszę, że trafiłeś na moją stronę! Pozwól więc, że się przedstawię, bo tak głupio, jak ludzie się zupełnie nie znają.

W dniu, w którym przyszedłem na ten piękny świat, urodził się też Mike Shinoda, wokalista i gitarzysta zespołu Linkin Park. Ja w małym mieście na północy Polski, on dla odmiany w trzy razy mniejszym miasteczku na południu Kalifornii. Nie bez znaczenia może być również fakt, iż tego samego dnia odbyła się premiera filmu ‘Casanova’ Federico Felliniego. Na razie jeszcze nie jestem w stanie powiedzieć, jaki wpływ miało to na moje życie. Być może żaden. Ale pewności mieć nie mogę.

Krótko po urodzeniu musiałem pójść do szkoły. To znaczy nie od razu. Najpierw poznałem moich rodziców; wydaje mi się, że najpierw mamę. No i spędziłem ekscytujące dzieciństwo nieopodal torów kolejowych i to pewnie dlatego do dziś tak strasznie uwielbiam podróżować pociągami. Chociaż nie wiem tak naprawdę, co wolę bardziej: pociągi czy samoloty. Te ostanie chyba dlatego, że radość sprawia mi bycie ponad chmurami. Lub w chmurach. Niekoniecznie w samolocie.

Generalnie lubiłem chodzić do szkoły – czasem można było usłyszeć coś ciekawego. Na przykład, że lepiej będzie, gdy resztę lekcji spędzę za drzwiami. Można było też poczytać jakąś ciekawą książkę, byle nie z listy lektur. Lubiłem więc chodzić do szkoły. Dopóki nie poznałem Lucy. Wtedy to wolałem już czas spędzać z nią. Lub z przyjaciółmi. Wkrótce potem, dziwnym trafem, okazało się, że stałem się anglistą i mężem Lucy. I jeszcze pedagogiem i ojcem jej dzieci. Podobno wszystkich. Tylu, ilu Beatlesów – nie tylko tych jeszcze żyjących. Może też dlatego do dziś kocham moją Lucy (in the sky with diamonds…), Beatlesów – tych z Liverpoolu i tych moich. Szczególnie Johna Lennona. I jeszcze MUSE i Jasona Mraza. I TWENTY ØNE PILØTS. I życie. I frytki.  ;)

PS. Zapraszam na mojego bloga o szkole: www.schoolsucks.pl

albo na lekcje angielskiego: www.helloepl.com