Standard

dajesz mi w prezencie
słońce gorące serce palące
abym potem cieszyć się musiał
płomieniem świecy bladym
oraz księżyca w pełni światło
które rozświetla tak łatwo
duszy ciemny każdy zakamarek
abym potem zadowolił się
dostrzegalnym ledwo
wrześniowym wieczorem
świetlikiem maleńkim
zabierasz mnie ponad
gór świadomości szczyty
zdobywamy razem
każdy wciąż niezdobyty
po to tylko by
ich podnóża później
pokazywać mi jedynie i
symfonie razem gramy
na skrzypce harfy fortepiany
trąbki kontrabasy flety
niezwykłe tak że
jak pijany
gdzieś ponad chmury
się wznoszę a potem
ledwie tamburyn
ci przynoszę już mówisz
że o za wiele proszę
miliony sekund razem
przez palce przepuszczanych
uniesieniami serc radośnie marnowanych
na chwil kilka ledwo
zamieniać mi każesz
gdy sny moje błyszczą
tęczy kolorami wszystkimi
mówisz że wystarczy
gdy czarno-białymi
pozostaną
wczoraj roller coaster
dziś już rower tylko
z kilkutomowych
powieści przygodowych
o smokach i wojownikach
chcesz tworzyć opowiadania
po których zanika
uśmiechu smak
codzienny tak
niedawno jeszcze
co będzie gdy
te kolorowe sny
pokryje kurz
nie wrócą już
i znikniesz ty
zostawisz łzy
i nuty dwie
co będą grać
o takich dwóch
na morza dnie
na zawsze
nie

Komentarze