Standard

gdybyś tu był
uśmiechnął byś się i
zapytał jak zwykle o
piosenkę
ja ‚jak się masz’
rzuciłbym i
uścisnął twą rękę
a ‚tak sobie’ odpowiedź twa
odbiłaby się echem
pomiędzy horyzontem istnienia
i cierpienia oddechem
a potem
pogadalibyśmy o
tym wietrze co
przed siebie gna jak
ludzie nie wiedząc
gdzie i po co
i o deszczu co
go kochasz gdy
w parapet
jak głupi bębni
dniem i nocą
marzenia twe
jakkolwiek dziwne
pomagałbym spełniać ci
sekretów twych
skarbu cennego jak
strzegłbym by
na jaw nie wyszły
jak te łzy uparte
z godności odarte
co od odejścia twego
raz na jakiś czas
jak nieskończony wiersz wracają i
czy dobrze jest ci tam
gdziekolwiek jesteś
szeptem wciąż nieśmiało pytają
gdybyś tu był
na grobie twym
co w grudniu ogrzewają
ręce i duszę
zniczy zapalać
bym nie musiał
herbata ta
gorąca tak
z tobą wypita
inaczej by smakowała
popływalibyśmy razem
pod prąd
w hipokryzji rzece
i podzieliłbyś ze mną się
serca twego tęsknotami tak
jak z przyjacielem głodnym
dzieli się
z serem kanapkami
tak chciałbym
byś tu był

Komentarze