Standard

a w Paryżu teraz
na placu przed
Notre-Dame katedrą
okruchów chleba i
dnia wczorajszego szukając
szumem Sekwany trochę
onieśmielone szare
gołębie fruwają
w obsypanej kwitnącymi
pelargoniami kawiarni
na rogu po drugiej
stronie przy
stoliku popijając
czerwone wino z
różowym tulipanem
w dłoni siedzi on
czekając na nią i
marzenia spełnienie
tuż obok na
moście Pont au Double
dwaj przyjaciele pamięcią
do ostatniego spotkania
kiedy to o poezji
rozmawiali noc całą
z radością wracają
dłonie swe na powitanie
przez sekund kilkanaście które
potrafi przyjaźni sens
niewerbalnie wyrazić cały
z uśmiechem ściskają
bezdomny pies
co mieszka przy Sacré-Coeur
pełnymi kolorowych neonów
i gorących kasztanów
uliczkami Montmartre
z głową pełną snów
włóczy się
kto wie
może wieczoru tego
jak wtedy raz
coś niezwykłego
wydarzy się
w wagonie metra
mrużąc oczy od zmęczenia
sentymentalny akordeonista gra
o tym że
jak się kocha naprawdę
to nic do stracenia
nie ma się
na Champs-Élysées
na ławce pod drzewem
cichutko usiadła
bo się wstydu najadła
nostalgia i
że bez powodu przez nią
na tę pogodę jesienną
ludzie narzekają
aż się jej
głupio zrobiło

Komentarze