Standard

gdy moja wiara
uciekła gdzie pieprz rośnie
moja nadzieja
schowała się
za siedmioma górami
i siedmioma rzekami
i jeszcze lasami
a moja miłość
obraziła się na mnie
i poszła w cholerę
bo nie zostało dla niej
miejsca zbyt wiele
przybyłeś niespodziewanie
jak śnieg w listopadzie
i w mgnieniu oka
posklejałeś
moje skrzydła
które zapomniały
że służą do latania