Standard

wyszedłem
na chwilę z domu
pomiędzy srebrnymi kroplami
deszczu nie chwaląc
się nikomu
ujrzałem Dzwoneczka
w jakimś takim jesiennym
nastroju i szalu spojrzałem
na ławce pod sosną mój
stróż anioł zamiast
chodzić za mną
na wino poszedł znowu
z Kapitanem Hakiem
sięgnąłem do kieszeni
wyciągnąłem
paragon jakiś garść marzeń
dwa sny i skasowany
bilet do Nibylandii
w McDonaldzie chciałem
kilka frytek kupić zakręconych
jak te sny z kieszeni
ale się skończyły
jak dzieciństwo
każdego normalnego człowieka
na ulicach statki i okręty
spotkałem dwóch takich
chłopców zaginionych
przemierzających wieczoru odmęty
co mi z nieba spadli
gdy tylko ich sercem przywołałem
pomyślałem że w tamtej krainie
przyjaciel zawsze czeka
gdy wiatr dmucha w me żagle
czy z bliska czy z daleka
i nie mówi nagle że nie dziś
że za często za długo
i wracając gwiazdom zadałem
retoryczne pytanie
gdy w końcu wszyscy ujrzą to
co ja widzę
co wtedy się stanie?

Komentarze