Standard

już nie będę
pisał dzwonił
czasu na pytania trwonił
o twe zeszłej nocy sny
o to jak ci płyną dni
czy wieczory twe przypadkiem
nie samotne i ukradkiem
nie znikają gdzieś w otchłani
jak ci ludzie niekochani
już nie będę
obiecuję
pytał znowu jak się czujesz
czy na kawę masz ochotę
by utopić w niej tęsknotę
tę tak głupią i banalną
tak bezczelną i nachalną
co to wraca i przychodzi
bez pukania oknem wchodzi
mimo wszystko i odmowy
chociaż palec jej środkowy
tak wyraźnie pokazuję
durna myśli że żartuję
tylko serce znów jak głupie
śmieje mi się
prosto w twarz
sam wiesz dobrze – mówi szczerze
nierealne plany masz

Komentarze